Ostatnia aktualizacja
tej strony

 06 lip 09

 HOME-TROPIE

Święci pustelnicy
Świerad i Benedykt

Życiorys, część 2. Na Słowacji

ŚWIĘCI ŚWIERAD I BENEDYKT
1.Nad Dunajcem
2.
Na Słowacji
3.
W chwale Nieba i czci Kościoła
1.
Modlitwy ku czci śś. Pustelników
2.
Pieśni ku czci śś. Pustelników
3.
Droga krzyżowa polskich świętych
   i Różaniec polskich świętych

Menu

Wejdź, proszę,
 odwiedź 
nasze strony:

STRONA GŁÓWNA
Informacje stałe paraf.
Topografia Parafii
Święci pustelnicy
Relikwie Świętych
Zwiedzamy Kościół
Zwiedzamy wokół k-ła
Zwiedzamy pustelnię
Zwiedzamy parafię
Najdawniejsze dzieje
Kalendarium histor.
Okruchy historii now.
Wydarzenia nowe
Ogłoszenia niedzielne
Wspólnoty parafialne
Refleksje aktualne
Literatura naukowa
Kontakt z nami

Wioski i szkoły
w naszej parafii

Tropie - wieś
   Szkoła Podstawowa
Roztoka-Brzeziny
   Szkoła Podstawowa
Witowice Dolne
   Szkoła Podstawowa
Witowice Górne
Wytrzyszczka
   Szkoła Podstawowa
Będzieszyna

Kościoły i Święci
mojej małej ojczyzny

Dekanat Czchów
Dekanat Ujanowice
Dekanat Zakliczyn
Parafie nad jeziorami
Definicje i wyjaśnienia
Konkurs regionalny

Braterstwo
kościołów i szkół
śś. Świerada i Benedykta
Polska-Slovensko

1.SANKTUARIA
Tropie-Sanktuarium
Nitra katedrala Zobor
Skalka nad Vahom
2.KOŚCIOŁY
Kysucky Lieskovec
Kubanovo-Sete
Częstochowa
Budzisław
Radostka
Oława
3.SZKOŁY
Nitra -zakladna skola
Trencin -zakladna skola
Skalite -zakladna skola
Witowice -szk.podst.
Wytrzyszczka - szk.p.
4.Inne zakątki braterstwa

Ine zakutia bratstva
Masok baratsagszogletek

Genealogie
prywatne i parafialne

Pietrzakowie
Janikowie
Szlagowie
Fiutowie
Gierałtowie

Genealogia Polaków,
Słowian, innych ludów

 



GRATULUJEMY CI !
Od maja 2003 r.
jesteś
 
 
miłym gościem
tej witryny
 

Jeśli zalecisz ją
swoim przyjaciołom,

 
będziemy wdzięczni!

 

AUTOR
i webmaster witryny:
ks. St. Pietrzak

© Copyright
by Parafia Tropie

 

 

 


Część 2. Święci Świerad i Benedykt na Słowacji

1. Pożegnanie świętych pustelników z ziemią rodzinną; mal. Cz. Lenczowski;
2. Święci Świerad i Benedykt na tle góry Zobor i katedry w Nitrze (Słowacja
 

    Zapewne w 1018 roku, gdy doszło do przyjaznych kontaktów władców Polski i Węgier, czyli Bolesława Chrobrego i św. Stefana, i odsunięcia międzypaństwowej granicy od Dunaju na północ od Nitry, ku Karpatom, a zwłaszcza na wyrażane przez św. Stefana zapotrzebowanie, Świerad, wiedziony natchnieniem Ducha Świętego, udał się na południe w okolice miasta Nitry, ośrodka węgierskiej władzy wśród ludności słowackiej. Jedenastowieczny, powstały przed rokiem 1083 węgierski Żywot św. Stefana tak mówi o okolicznościach tego wydarzenia:
    Pokonawszy nieprzyjaciół, Chrystusowy rycerz
/Stefan/, pełny duchowej radości, z całą rozwagą podjął decyzję, że stanie się naczyniem ewangelicznego zasiewu [...]. Dla rozpoczęcia i wypełnienia tego postanowienia, mając już konieczną zgodę synodu, za pośrednictwem posłów i listów rozgłaszał swoje pragnienie na wszystkie kraje.
    Dlatego liczni kapłani i klerycy, pobudzeni /tchnieniem/ Ducha Świętego, porzuciwszy rodzinne strony, obrali pielgrzymowanie /dla Pana/; opaci i mnisi, wyrzekłszy się posiadania czegokolwiek, zapragnęli prowadzić życie zakonne pod opieką tak religijnego władcy. Między nimi przybył, wiodący zakonny żywot, ojciec Astryk ze swoimi uczniami
[...].
    Przybyli także i inni dwaj, z krainy zawładniętej przez Polan, wybierając, dla prowadzenia kontemplacji, życie pustelnicze. Jeden z nich, imieniem Andrzej, zasłużywszy się wyznaniem wiary, został przyjęty do chórów anielskich, jak o tym świadczą cuda za jego pośrednictwem przez Pana zdziałane; a drugi, Benedykt, przelawszy krew dla Chrystusa, został cudownie ozdobiony chwałą
.

    Tak więc, choć Świerad-Andrzej na nitrzańskiej ziemi prowadził przede wszystkim kontemplacyjny i pustelniczy styl życia, to jednak motyw miał misyjny: chciał – jak napisał Maurus – dopełniać niezwykłą radość świętego życia nawróconych. Wyraźnie o tym świadczą także jego późniejsze sukcesy apostolskie wśród leśnych złoczyńców.
    Dla zrealizowania swojego pragnienia najpierw wstąpił do klasztoru na zboczu góry o nazwie Zobor koło słowackiej Nitry. Przyjął habit i imię zakonne Andrzej. Wkrótce znów podjął życie pustelnicze, najpierw w grocie skalnej niedaleko klasztoru, a później prawdopodobnie także w jaskini na Skałce koło Trenczyna, nad rzeką Wag.
    Ten ostatni okres jego życia, śmierć i pośmiertne cuda, w kwietniu 1064 r. wiarygodnie opisał, zapewne dla celów kanonizacyjnych, biskup węgierskiego miasta Pecs, bł. Maurus. Tenże, jeszcze jako żak szkolny, osobiście widział naszego świętego. Ale szczegóły jego pustelniczego życia poznał z opowiadań jego ucznia Benedykta.
    Benedykt opowiedział Maurusowi najpierw o surowych postach Świerada. Przez trzy dni w tygodniu nic nie jadł. Nadto w okresie czterdziestodniowego Wielkiego Postu codziennie posilał się tylko jednym orzechem. Taki zwyczaj poznał zapewne z żywota św. Marii Egipcjanki w Ziemi Świętej, dokąd  prawdopodobnie, jak ona, pielgrzymował; albo na miejscu, w Ziemi Krakowskiej, gdyż kult Marii Egipcjanki w Krakowie jest bardzo dawny, sięgający podobno X w. Chyba w jej Żywocie znalazł wzmiankę o opacie Zozimasie znad Jordanu, który sobie i swoim podopiecznym, gdy na Wielki Post udawali się na pustynię, wydzielał po czterdzieści daktyli na całe wielkopostne pożywienie.
    Opowiedział także ów Benedykt Maurusowi o praktykach całodziennej wyczerpującej pracy fizycznej w puszczy oraz całonocnych czuwań modlitewnych Świerada.
    Natomiast o śmierci Świerada, a w trzy lata później o zamordowaniu Benedykta, i znów rok później o znalezieniu jego ciała, a wreszcie o cudach, jakie zdarzyły się w opuszczonej przez nich pustelni na Skałce i w samej Nitrze, Maurus dowiadywał się, zapewne na bieżąco, od opata Filipa, gdy już sam był opatem klasztoru na górze św. Marcina, czyli w latach 1030-1035. I chyba też na bieżąco nieco notował.
    Z tekstu Maurusa i z faktu, że był on opatem w latach 1030-1035, łatwo obliczyć, że św. Świerad zmarł w 1031 r., skoro o śmierci Benedykta, która nastąpiła w trzy lata później, oraz o późniejszym cudzie wskrzeszenia zbójnika w już opróżnionej przez niego pustelni dowiadywał się jeszcze jako opat, a więc do roku 1035.
    Śmierć św. Świerada nastąpiła zapewne l7 lipca, w dniu św. Aleksego, skoro wnet potem właśnie na ten dzień w królestwie węgierskim i w Ziemi Krakowskiej wyznaczono doroczne wspomnienie lub uroczystość jego "narodzin dla nieba".


    Tekst bł. Maurusa, z roku 1064, o śś. Świeradzie i Benedykcie
 

    1. Żywot świętych pustelników Świerada, wyznawcy i Benedykta, męczennika, napisany przez biskupa Pecsu Maurusa.
    W czasach, gdy pod władaniem wielce chrześcijańskiego króla Stefana w dotąd pogańskiej Panonii zaczęły się rozwijać Boża cześć i życie religijne, wielu kapłanów i zakonników, obcokrajowców, posłyszawszy wieść o dobrym władcy, napływało do niego jak do ojca. A czynili to naprawdę nie przymuszeni jakąś koniecznością, lecz aby z ich udziału dopełniła się świeża radość świętego życia nawróconych.
    Między nimi, z natchnienia Ducha Świętego, przybył do naszej ojczyzny, z krainy zawładniętej przez Polan, pewien mąż, imieniem Świerad, wyrosły ze stanu wieśniaczego jak róża spośród cierni. Przyjąwszy habit i imię 'Andrzej' od opata Filipa, którego klasztor, zwany Zobor, został założony na nitrzańskiej ziemi ku czci świętego Hipolita, męczennika, postanowił prowadzić życie pustelnicze.
    O tym, jak się tam ogromną skruchą serca i umartwieniem ciała zadręczał, postanowiłem krótko opisać według tego, co usłyszałem z ust jego zacnego ucznia Benedykta, wespół z nim żyjącego. Wprawdzie ja, Maurus, teraz z łaskawości Bożej biskup, wtedy zaś żak szkolny, zacnego męża widziałem, lecz jaki był sposób jego życia, poznałem nie naocznie, lecz ze słyszenia. Do naszego bowiem klasztoru, poświęconego świętemu Marcinowi, biskupowi, wspomniany już brat Benedykt często zachodził i o jego świątobliwym życiu opowiadał mi następujące szczegóły.

    2.
Gdy już tenże czcigodny mąż Andrzej znalazł się na pustelniczym odludziu, nieustannie praktykował posty, które wprawdzie bardzo wyniszczały ciało, ale wzmacniały jego życie duchowe. Przez trzy dni w tygodniu powstrzymywał się od wszelkiego pożywienia, pragnąc zyskać łaskawość Tego, który dla dobra ludzi stawszy się człowiekiem, pościł przez czterdzieści dni. Gdy zaś nadchodził okres Wielkiego Postu, wzorując się na regule zakonnej, którą kierował się opat Zozimas, spędzający każdy czterdziestodniowy post o czterdziestu daktylach, przyjmował od ojca Filipa, który mu nałożył habit, czterdzieści orzechów i, zadowalając się tym pożywieniem, z radością oczekiwał dnia Świętego Zmartwychwstania.

    W dniach postu i pozostałych, chociaż to, co jadał, nie tylko nie wystarczało do pokrzepienia ciała, ale i zmysły doprowadzało do osłabienia, jednak nigdy, z wyjątkiem czasu przeznaczonego na modlitwę, nie rezygnował on z pracy. Biorąc topór, udawał się na leśne odludzie, aby pracować. Pewnego dnia, gdy z powodu przepracowania i surowego postu, wycieńczony na ciele i zmysłach, padł omdlały, ujrzał jakiegoś młodzieńca o przepięknym wyglądzie i podobnego do anioła, który go ułożył na wozie i przewiózł do pustelni. Gdy po przeżyciu tej ekstazy wrócił do zmysłów i uprzytomnił sobie, co sprawił mu miłosierny Bóg, zwierzył się z tego wspomnianemu wyżej uczniowi Benedyktowi – od którego wiem to wszystko – zobowiązując go pod przysięgą, aby przed dniem jego śmierci nikomu tego nie ujawnił.

    3.
Natomiast po całodziennej pracy zezwalał ciału na taki tylko odpoczynek nocny, który bardziej zasługiwał na miano tortury i udręki, niż odpoczynku. Mianowicie równo obcięty pniak dębowy otoczył plecionką, przez którą ze wszystkich stron powbijał zaostrzone kolce z trzciny. Siadał więc na tym pniu jak na krześle, aby dać odpoczynek członkom. Gdy jednak, przypadkiem, zmożone sennością ciało przechylało się w którąś stronę, ostrym kolcem boleśnie ukłute, powracało do czuwania. Ponadto na swoją głowę nakładał wykonaną z drzewa koronę, do której z czterech stron zawieszał cztery kamienie, aby uderzały go po głowie, gdyby senna przechylała się w którąś stronę.
    O, jak kosztownie jesteś wysłużona na ziemi, nagrodo błogosławionego męża Andrzeja, korono stokrotnie ozdobiona - życie szczęśliwe i wieczne! Niesłychany rodzaj wyznania wiary, który tym cenniejszym czyni obiecane królestwo! Ani pokarm, ani odpoczynek złudną słodyczą nie mogły odwieść go od życia wiecznego, a zły duch nie potrafił znaleźć dostępu, aby go oszukać!

    4.
To, co wyżej zostało podane, dowiedziałem się z opowiadań wspomnianego już ucznia Benedykta, który po śmierci swojego ojca postanowił sam zamieszkać w tym samym miejscu. Po trzech latach bardzo surowego życia na wzór swojego mistrza został napadnięty przez zbójców. Spodziewając się, że znajdą u niego wiele pieniędzy, zawlekli go na brzeg rzeki Wag, udusili i utopili w wodzie. Długo i bezskutecznie poszukiwano jego ciała. Tylko przez cały rok widywano orła, który siadywał na brzegu Wagu, jakby miał czegoś strzec. Uzyskawszy dzięki temu pewność, gdzie znajduje się ciało, spuścili do wody nurka i tak je znaleziono. Było nietknięte, jakby dopiero zmarłego. Pochowano zaś tegoż Benedykta w bazylice świętego Emerama, w tym samym grobie, w którym już spoczywały kości błogosławionego Andrzeja, [jego] świętego ojca.
    Ten właśnie [Benedykt] opowiedział mi to wszystko, co dotąd o czcigodnym mężu spisałem. A co następuje, zwykł mi opowiadać opat Filip, gdy już sam zostałem opatem.

    5.
Gdy już zbliżał się czas uwolnienia od ciała, przepowiedział to obecnym i polecił, żeby nie zdejmowano z niego żadnych szat, dopóki nie przybędzie opat Filip, po którego już posłał. Ów ojciec przybył, gdy czcigodne ciało leżało już martwe; rozebrawszy je do obmycia, zauważył łańcuch mosiężny, wżerający się do wnętrzności. I oto dziwna i niesłychana rzecz: łańcuch niszczący gangreną ciało wewnątrz, na zewnątrz porosły był skórą! Lecz nikt by się tego rodzaju męczeństwa nie mógł domyśleć, gdyby na brzuchu nie zauważono metalowej sprzączki. Gdy już rozpięty łańcuch wyciągano z ciała, dał się słyszeć nieprzyjemny chrzęst uszkadzanych żeber. Połowę tego łańcucha wybłagałem od opata i przechowywałem do dziś, ale gdy wielce chrześcijański książę Gejza usilnie się o nią dopraszał, nie mogłem mu odmówić.
    6.
Po złożeniu ciała błogosławionego męża w grobie, spośród ujawnionych mi przez opata Filipa dalszych zdarzeń, jako najbardziej godne poznania zapisałem w pamięci następujące.
    Pewnego razu zbójcy, których bandy przebywają głównie na odludziu, spotkali się w borze. Gdy doszło do bijatyki, jednego spośród siebie ciężko zranili. Po przerwaniu walki, ponieważ wspólnicy nie chcieli tego rannego pozostawić w lesie, naradziwszy się, postanowili go przenieść do pustelni wspomnianego wyżej męża Andrzeja, którego sława rozniosła się szeroko. Lecz ponieważ do tego miejsca było daleko, zbójnik w drodze zmarł. Donieśli jednak ciało do pustelni i w niej je złożyli. Gdy o północy chcieli je pogrzebać, zmarły, niespodziewanie odzyskawszy życie, zaczął się podnosić. Obecni, bardzo przestraszeni, w popłochu rzucili się do ucieczki. Lecz ów zmartwychwstały wołał za nimi: 'Nie bójcie się bracia i nie uciekajcie, to święty Świerad przywrócił mnie ze śmierci do życia!' Popłakali się z radości i prosili go, aby poszedł z nimi. Ale ten im odpowiedział, że od pustelni nigdy nie odejdzie, lecz zostanie tu na zawsze, służyć Bogu i świętemu Świeradowi. Zrobił więc, jak przyrzekł i przebywał tam aż do śmierci.

    7.
Nie chciałbym pominąć milczeniem jeszcze innego jego cudu, o którym dowiedziałem się z opowiadania tegoż ojca Filipa.
    W mieście Nitrze powieszono jakiegoś skazanego na śmierć złoczyńcę. Ale ten, uzyskawszy u miłosiernego Boga ułaskawienie, przyszedł do opata Filipa i wyjaśnił, jak przez wstawiennictwo błogosławionego Andrzeja został uwolniony. Powiedział, że po otrzymaniu wyroku nieustannie wzywał jego imienia. Gdy więc zawisł na szubienicy, natychmiast błogosławiony Andrzej podtrzymywał go swoimi rękami. A gdy wszyscy obecni, uważając go już za zmarłego, rozeszli się do domów, sam [błogosławiony] odwiązał go własnoręcznie i pozwolił odejść.
    O, jakże pełen zasług przed Bogiem jest ten mąż, co ukazując się naocznie, ratuje ludzi, a niewidoczny – przebywa w chórach anielskich!

    Powyższy tekst Maurusa w niniejszym przekładzie został już opublikowany w naukowej literaturze i jest przedmiotem wnikliwych badań historyków i hagiografów. Daje on bowiem świadectwo niezwykłej świętości tego człowieka i stanu chrześcijańskiej kultury w X /XI wieku po obydwu stronach Karpat.

    Tu trzeba dodać, że na Słowacji Świerad jest znany pod imieniem
Svorad albo Andrej-Svorad,  a Benedykt pod imieniem Benedikt lub Beňadik
     
(Zob. opis miejsc ich życia na Słowacji: Nitra - katedrála - Zobor; Skalka nad Váhom)
 

Przejdź do poprzedniej lub następnej strony:


 

Nasze Menu. Startuj ze Strony Głównej!

TROPIE - kościół i sanktuarium
śś. Świerada i Benedykta

Wioski
w parafii Tropie

Kościoły i święci
w regionie

Polsko-słowacko-
węgierskie braterstwo
kościołów i szkół

 STRONA GŁÓWNA
 Topografia Parafii
 Święci Pustelnicy
 Kalendarium histor.
 Zwiedzamy kościół
 Relikwie w kościele
 Zwiedzamy pustelnię
 Zwiedzamy parafię

 Wydarzenia nowe
 Ogłoszenia niedz
 Refleksje aktualne
 Informacje stałe
 Literatura naukowa
 Kontakt z nami
 Ulubione strony
 Okolicznościowe

 Tropie SzP
 Roztoka-Brzeziny SP
 Witowice Dolne
   SzkołaPodst.WD
 Witowice Górne
 Wytrzyszczka SzP
 Będzieszyna
 Najdawn. dzieje 

 Parafie, kościoły itd.
 Dekanat Czchów
    Kościoły i święci DC
 Dekanat Ujanowice
 Dekanat Zakliczyn
 Parafie nad jeziorami
 Konkurs regionalny

Tropie - ojczyzna
Nitra katedrála Zobor
Skalka nad Váhom
Nitra základná škola
Trenčn základná škola
Skalité základná škola
Witowice Dolne szkoła
Wytrzyszczka szkoła

WbM. ks.St.Pietrzak;  pietrzakstan@poczta.onet.pl;  tel. 601 918 322;  Copyright by Parafia Tropie

Str.pryw.-genealog. PIETRZAKOWIE, FIUTOWIE, JANIKOWIE, SZLAGOWIE       Nadto: Gierałtowie